Cudowne życie internetowych ludzi


Minęły miesiące odkąd pisałam coś na bloga. Przez ten czas wydarzyło się sporo rzeczy. Wiele myśli przeleciało przez moją głowę i doszłam do wielu wniosków. Przez ten czas ciut bardziej zajęłam się swoim Instagramem.
Nałogowo...
każdego ranka, zanim wyszłam z łóżka przeglądałam te wszystkie świetne profile. Wciąż klikając serduszka i marząc w głębi ducha o życiu, jakie wiodą ci, którzy są na tych fotografiach. Zatraciłam się w tym. Postanowiłam robić zdjęcia, które dorównają tym ludziom. Jednak pomimo że się starałam moje fotografie nie zdobywają tyle lików, co ich. Uczestniczenie w instagramowym życiu wsadziło mnie w jeszcze większy dołek.

Nie wiedziałam, czy wracać na bloga... nie widziałam w tym sensu. W końcu w blogosferze jest tyle niesamowitych blogów. Tyle utalentowanych blogerek i blogerów, którzy co rusz mają świetny pomysł na post, a ja ciągle siedziałam, próbowałam pisać, ale wszystkie tematy, których chciałam się podjąć wydawały mi się nudne. Wreszcie stwierdziłam, że to nie ma sensu. Tak definitywnie. Niech sobie blog wisi w internetach. Przecież i tak nikt na niego nie wchodzi. A ja podświadomie będę się cieszyła, że ten mój mały kącik nadal gdzieś tam jest.
Żebrałam... przyznam się bez bicia. Żebrałam o komentarze, za komentarze, o obserwacje, za obserwacje. Czułam się wtedy głupio, ale to robiłam, bo infantylnie wierzyłam, że ten komentarz „Wow, świetny blog. Zajrzyj do mnie” mnie uszczęśliwia i daje mi powera. Nie dawał... Nadal gdzieś tam głęboko wiedziałam, że ten cholerny komentarz zdobiący dół mojego nowego postu istnieje, gdyż się o niego sama prosiłam. 

Było w nim jedynie coś złudnego, co popychało mnie do napisania następnego postu i wstawienia linka reklamowego wraz z tym małym „kom/kom?”. I wszystko się powtarzało, aż wreszcie doszło do mnie, że czymś takim mogę jedynie odepchnąć potencjalnego czytelnika. Nie wińcie mnie, człowiek w akcie desperacji zrobi wszystko. Kiedy wydaje ci się, że robisz wszystko dobrze, a jednak nie widzisz efektów nawet po dłuższym czasie, zaczynasz widzieć coś złego w samym sobie. Jednakże zanim ostatecznie zaczniesz winić siebie, zasięgasz różnych opinii. Nie potrzebujesz krytyki, a jedynie szczerej oceny. I ta szczera ocena od kilku osób jest pozytywna. Nie jest tak źle, jak ci się wydawało, ale pomimo tego nadal nie widać efektów.
Doszłam, więc do wniosku, że to coś ze mną jest nie tak. Zabawa w oddawanie komentarzy dawała mi te upragnione efekty, na które czekałam, ale zrozumiałam, że te efekty nie były tymi których oczekiwałam. 

Każdy bloger marzy o tysiącach fanach, którzy to pójdą za nim w ogień. Ja pragnęłam garstki ludzie, którzy z chęcią wracaliby na mojego bloga, aby poczytać moje wypociny, którzy po trafieniu na mojego bloga pomyśleliby „ej, ona jest spoko”. I nie chciałam, aby w ich umysłach pojawiło się „ej, ona jest spoko, bo jest bogata i fotografowie biją się, aby strzelić jej fotkę”. Albo „ona jest spoko, bo ma ciągle nowe ciuchy”. 

Cóż, tak łatwo i przyjemnie niestety nie mam. Ale wreszcie zrozumiałam, że żeby być ciekawą osobą wcale nie trzeba mieć co dzień nowych instagramowych zdjęć z co rusz innych zakątków świata. Nie trzeba pozować przy basenie w popularnym Bondi Iceberg Club. Albo jeść śniadanie w budynku Burj Khalifa.

Niektórzy mają łatwiej. Oczywiście, że tak, ale to nie znaczy, że ci, którzy niestety nie mogą pozwolić sobie na lot na Malediwy nie mają prowadzić ładnego Instagrama. Że osoby, których nie stać na ciągle to nowe ciuchy, nie mogą zająć się blogiem modowym. A ci, którzy nie mają aparatu, nie mogą w ogóle blogować i spełnić swoich marzeń, bo kto widział post bez zdjęć.
Bo najważniejszy jest pomysł. I dążenie do tego, aby zrealizować to co się zaplanowało. Pójście na skróty pustymi komentarzami i obserwacjami nie przyniesie efektów. I teraz już wiem to po własnych błędach. 




Wiem, co większość z Was sądzi na temat wymiany obserwacji. I jak najbardziej się z Wami zgadzam. Czy uważacie jednak, że powinno rezygnować się z marzeń przez takie błahostki?  

9 komentarzy:

  1. Ja nigdy jakoś nie spinałam się nad tym, aby ludzie wchodzili na mojego bloga i zostawiali komentarze typu 'kom/kom' lub 'obs/obs'. Prowadzę bloga podróżniczego, wstawiam mnostwo zdjęć z podroży, a 90% komentarzy to 'wow, ale świetne zdjęcia! wpadnij do mnie'. To taki sam spam, tylko ubrany w inne słowa. Nie muszę czytać, ze zdjęcia są swietne, bo wiem, ze takei są (inaczej nie stanowiłby ilustracji do posta), i nei, nie wpadam do tych osób, bo nie cierpię spamu.
    Wolę mieć mniej czytelnikow,ale takich, którzy rzeczywiście czytają moje wpisy, a planując wycieczkę piszą do mnie o porady.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny i kreatywny blog :)
    zapraszam na mój pierwszy wpis http://a-giersz.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Super post <3 Jestes taka śliczna *.*

    rilseee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoje słowa mną wstrząsnęły. Bloga prowadzę od marca i pozyskiwanie komentarzy przez żebranie to był mój jedyny sposób na jakąkolwiek promocję.
    Teraz przez wymiany mam ich trochę, ale mija się to z moim celem. Tak naprawdę marzę choć o jednym czytelniku, który dobrowolnie wejdzie sobie na mojego bloga i z przyjemnością go przeczyta.
    Komentarze to tylko słowa, liczy się coś innego ;)
    Dziękuję za ten wpis, w wolnej chwili może do mnie zajrzeć http://poczujnanowo.blog.pl/ :)
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bo tak naprawdę nie liczy się ta liczba obserwatorów.. tylko wierni fani, o których bardzo ciężko :(
    MÓJ BLOG - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozumiem Cię doskonale :( Ale doszłam do podobnych wniosków. I powiem Ci, że najlepiej uzbroić się w cierpliwość i robić to co się kocha ;) Jeśli jestes dobra to prędzej czy później ludzie to zobaczą. Ja póki co chcę wchodzić na blogi innych, czytać ich posty, poznawać zdanie innych i nie żebrać o każdy głupi i nic nie znaczący komentarz, tylko ten szczery ;) Zauważyłam poprawę!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też miałam taki moment w życiu, że zachwycały mnie wszystkie te zdjęcia internetowych sław. Chciałam być taka, jak oni. Jednak obudziłam, może trochę za późno, ale lepiej późno, niż wcale. Wiem teraz, że wolę żyć własnym życiem, a nie ich.

    mój blog :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Taka internetowa sława na blogu czy na instagramie wygląda kusząco, ubrania, wakacje, podróże, pieniądze. Piękne, luksusowe życie ale czy na pewno? Jednak trzeba stąpać twardo po ziemi i nie nastawiać się na bogactwo i sławę. Blog powinien być pasją, a nie biletem na czerwony dywan. Co do kom/kom obs/obs rozumie to poniekąd, w końcu na swojego bloga trzeba zwrócić uwagę, zaprosić tam ludzi, zachęcić do wejścia, ale dlaczego w taki spamerski sposób? ^^ Gdy dostaję komentarz "super blog" wchodzę na na ten blog i pisze w komentarzu "dzięki, twój też". co dostaję, tyle oddaję. Może to nauczy spamerów by trochę wysilić się w komentarzu ^^
    pozdrawiam cieplutko myszko :*
    ayuna-chan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne zdjęcia utrzymane w jednym klimacie :)
    super wyglądasz :)

    https://photolovepodrugiejstronie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń