Bierz z chwili ile możesz, bo czas szybko mija...



Zaledwie tydzień zostaje do upragnionego wyjazdu do Polski. Wreszcie czekają chwile szczęście, chłopak, rodzina, zakupy, spacery, rozmowy w polskim języku, słońce, Poznań i uśmiech nie znikający z mojej twarzy. Całe 7 dni ciągnące się nieubłaganie... każda godzina niekończąca się... nawet minuta jakaś dłuższa, niż zawsze. W szkole zero skupienia, w nocy zero snu i tak poniedziałek, wtorek, środa... najdłuższy czwartek, no i wreszcie nadciąga ten wyczekiwany piątek! Godzina 12 wyjazd! Szczęśliwy człowiek zasiada na miejscu w busie uszykowany na 15 godzinną podróż do Polski.
Po przyjeździe odsapuję, wreszcie jestem, tulę do chłopaka, a łzy same cisną do oczu. Rodzina, pełno rozmów, chaos, same śmiechy, wspólna kolacja, a właściwie to chyba już wczesne śniadanie. Kilka upominków już porozdawanych, dla dziadka kilka miniaturowych buteleczek z alkoholem, dla babci jakiś śmieszny zaparzacz do herbaty, a dla chłopaka po terminowy prezent walentynkowy. Czuję coraz większe zmęczenie, w końcu praktycznie nic nie spałam podczas drogi. Kładę się do łóżka, mój kręgosłup wręcz odsapuję, a ja nie czuję się już sama, jest tu On, Ten, który dzięki Bogu daje radę często za nas dwóch, wpiera mnie i pociesza, obiecał, że wytrwa tę odległość i zrobi wszystko w przyszłości, byśmy byli wreszcie razem. Ufam mu. Jednak żałuję, że nie mogę zasypiać tak każdego dnia. W sumie na ten moment zapominam, że za chwilę znowu będziemy osobno, że to tylko kilka dni, aktualnie to nie ważne. Najważniejsze, że już jestem, że obejmuję Go, a on mnie.
Na następny dzień łapię garściami wszystko co się wydarza. Cieszę się z każdej drobnostki, z każdej sekundy, minuty, chwili. Nadal czuję się zmęczona i obolała, ale nie chcę tracić czasu. Zdaję sobie jednak sprawę, że najważniejsze akurat jest przy mnie, rodzina i chłopak, więc po prostu raduję się z dnia na luzie spędzonego w domu. Przy rozmowach, śmiechu, opowieściach, filmie w wtuleniu. Inne dni przebiegają podobnie, wychodzę jednak na miasto, tłoczne, głośne, pełne pewnej w sobie wariacji. Trochę wydaje nawet mi się, że z początku nie potrafię umysłem tego wszystkiego ogarnąć. Świsty przejeżdżających aut, kroki, rozmowy i śmiechy w języku Polskim, wszystkie twarze, które jednak nie są tak chętne jak w Danii do ciągłego uśmiechania się do obcych na ulicy. W moim duńskim mieście jest inaczej, cisza, spokój, nawet na budowie pracownicy pracują w jakiejś takiej głuchocie. Ludzie się nigdzie nie spieszą, częściej słychać dzwonek roweru, niż trąbienie auta. Uważanie na ulicy wymaga mniejszej orientacji.
Jednak atmosfera rodzinnego miasta Poznania mnie ciekawi, wszystko co się dzieje wybudza w mojej głowie wspomnienia. Jadąc trzeszczącym tramwajem nie słyszę muzyki w moich słuchawkach, to co innego, niż przejazd każdego dnia duńskim pociągiem, gdzie jedynie rozbrzmiewa piosenka w moich uszach.
Ale zupełnie mi to nie przeszkadza, wyglądam przez brudne okno bimby i nie mogę się napatrzeć, staram się jak najmocniej cieszyć tą chwilą. Próbuję dokładnie poczuć emocje jakie czuję, próbuję zobaczyć każdy szczegół na ulicy, chcę zobaczyć wszystko co się zmieniło, a co pozostało takie jak kiedyś.
Chwytając Kamila za rękę, próbuję dosłownie poczuć jego dotyk, zapamiętać go, jakby miał być tym ostatnim. Poczuć Jego szorstkość skóry, temperaturę, a nawet odgłos jaki wydaje skóra, gdy nasze dłonie złączają się. Kiedy wyznaje Mu, że Go kocham, czuję to wręcz w sercu, ponieważ wiem, że później przez dodanie emotikonki serduszka nie dam rady powiedzieć Mu tego tak uczuciowo. Tydzień widzenia się mija trzy razy szybciej, niż tydzień wyczekiwania na przyjazd, może właśnie dlatego, że widzimy rzeczy, które nas cieszą, zaś w czasie czekania dobijają nas z dwojoną siłą te od których chcemy wreszcie odpocząć.
Tych drobnych rzeczy, nigdy nie byłam w stanie dostrzec. Wielu nadal nie potrafię. Staram się, by mój mózg pokazał mi jak najwięcej tego, co kiedyś pomijał, jako nieistotne, nie warte uwagi, normalne. Ponieważ właśnie te mało istotne rzeczy są najbardziej warte uwagi. 

A czy Wy dostrzegacie to co na pozór niewidoczne jest każdego dnia? :) 


24 komentarze:

  1. WOW na prawdę cudownie napisany post :) Aż mi się ciepło na sercu zrobiło, gdy przeczytałam jak się szczerze kochacie pomimo takiej trudności :) Jaka odległość was dzieli?
    Jak najbardziej się zgadzam, że trzeba doceniać nawet te najmniejsze momenty :)
    Słodko wyglądacie !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuje! :) ponad 1000 km :C

      Usuń
  2. Weź chłopaka ze sobą !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby to było takie łatwe to z pewnością :)

      Usuń
  3. Dokładnie! Cieszmy się z tego co mamy, dostrzegajmy małe rzeczy, zeby być szczęsliwi! Bo czas leci szybko :)

    rilseee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne napisany post. Sama zaczęłam ostatnio bardziej dostrzegać jasne strony codzienności, która może i jest szara, ale na pewno nie czarna. ;)
    http://momentcatcher00.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz talent do pisania !
    Ja niestety widzę więcej wad niż zalet :c
    Co powiesz na obs za obs ?-zacznij a ja się zrewanżuję
    Zapraszam również na darmowy konkurs który sama organizuję :D

    magicworldprincesscarmen.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny post. Uczuciowy i emocjonalny. Cudowna z Was para. Rozłąka Was wzmocni. Szczęścia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :) Miejmy taką nadzieje :)

      Usuń
  7. Świetny post! Nie zawsze jest łatwo, ale staram się cieszyć nawet z małych rzeczy. :)
    http://im-dollka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. ale z was urocza parka
    http://happinessismytarget.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakie piękne zdjęcia :) Duuużo szczęścia i wytrwałości dla Was :)

    Zapraszam na mój blog jeśli jeszcze nie byłaś http://kosmetycznaaska.blogspot.com/
    Jeśli Ci się spodoba zaobserwuj :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny post, super napisany i trzymam za was kciuki aby wszystko wyszło tak jak sobie zaplanowaliście :) Ważne, żebyście byli razem szczęśliwi i nigdy się nie poddawali! No i oczywiście cieszyli się każdą chwilą jaką możecie spędzić w swoim towarzystwie. :)
    Zapraszam do siebie >> http://dominatt.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Sama jestem w związku na odległość więc wiem co czujesz :) Kiedy przyjedzie to nie masz ochoty go puścić i codziennie przy nim zasypiać prawda? ;)
    Też się staram cieszyć z każdego dnia, bo życie bardzo szybko biegnie i nim się obejrzymy będziemy już starzy a w myślach będą tkwiły myśli "co ja ze swoim życiem zrobiłam?" haha :)
    Dobrze, ze maasz takie podejście! :)

    MÓJ BLOG-KLIKNIJ!:)
    Pozdrawiam! ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej prawda! To prawda, że bardzo szybko, choć również czas się ciągnie oczekując na ten dzień wyjazdu do Ukochanego :p :)
      Również pozdrawiam! :*

      Usuń
  12. Dużo chaosu w tym wpisie :( Zabierz chłopa ze sobą albo tutaj wróć. Na dłuższą metę długo tak nie pociągniecie. Powodzonka !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już 3 lata, więc zależy co oznacza na dłuższą metę ;)
      Gdyby to było tak łatwe to nie pisałabym tego posta :D

      Usuń
  13. Śliczne zdjęcia ;) Może wspólna obserwacja ? Jeśli jesteś za to daj znać u mnie, a ja się odwdzięczę :)
    http://catch-a-glimpse.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Fantastycznie wyglądacie, tacy uśmiechnięci i szczęsliwi:)

    OdpowiedzUsuń
  15. http://pozytywnie-nastawiona.blogspot.com/2015/04/cieszmy-sie-z-maych-rzeczy-bo-wzor-na.html

    OdpowiedzUsuń